Archiwum kategorii 'Milongi'

26 – 27 maja; Jose i Vicky na weekend

Już za niespełna dwa tygodnie – dogrywka, znów dystrakcji dostarczą nam Jose i Vicky.

27 maja stery Comme IL Faut obejmie dj Jose, wcześniej, wspólnie z Vicky poprowadzą praktykę!
zapraszamy też na warsztaty w sobotę i niedzielę:

Sobota 26 maja Narbutta 14

17:00:18:30 Technika dla panów UWAGA! TE JEDNE ZAJĘCIA ODBYWAJĄ SIE W KLUBIE EQUILIBRIUM UL. NIEPODLEGŁOŚCI 147!

17:00-18:30 Technika dla pań

18:45-20:15 Sacady partnera i partnerki ( i ich łączenie z innymi elementami – voleo, gancho…)

—————————————————————————————–

Niedziela 27 maja zajęcia w klubie CocoDeORO Potocka 14

16:00-17:30 Ulubione kroczki Josego i Vicky (do zatańczenia nawet na zatłoczonym parkiecie)

Zajęcia mają charakter open level

Cena (dla jednej osoby za pojedyncze zajęcia) – 65 zł

UWAGA!!!!! W cenie niedzielnych zajęć wstęp na praktykę, którą poprowadzą Jose i Vicky oraz milongę z DJ Jose

Z kartą caminito -10%

Zapisy w parach na adres: caminito@o2.pl

Tel. 691-52-45-57

695-61-28-33

Milonga i praktyka wyjątkowo:

17:30-18:30 Praktyka
18:30-22:00 Milonga

Dla pozostałych uczestników zabawy (którzy z przyczyn wyższych muszą zrezygnować z niedzielenych zajęć) ceny jak zawsze:

Praktyka 10 zł
Milonga 15 zł (do 19:00 – 10 zł)
z kartą caminito – 5
Zapraszamy!

Mateusz w gronie

Mateusz w zacnym gronie gotów jest dać z siebie wszystko! Przybywajcie do Equilibrium już dziś wieczorem!  Niepodległosci 147, muzyczna rakieta wystrzeli o 20.30

Latka lecą

Pan Kwaterko jak zwykle opisuje swoje stany ducha, co już dawno przestało interesować nawet jego najbliższą rodzinę, co dopiero mówić o światowych czytelnikach – a zwłaszcza czytelniczkach – caminitopl. Nie jesteśmy jakąś tam psychoanalityczną odmianą Pudelka, mamy szczytną misję do spełnienia, staramy się wychowywać, kształtować, kaganek oświaty nieść, czytelniczą żądzę wiedzy i poznawcze potrzeby zaspokajać. Poruszać sprawy fundamentalne, kwestie o  znaczeniu, nie bójmy się tego słowa  powszechnodziejowym. I tym się właśnie dziś, droga dziatwo, zajmiemy.

Kiedyśmy wylądowali za Wielką Wodą po raz pierwszy, moje krótkie spodenki wywoływały takie emocje, że – proszę wybaczyć mocne słowo – dziwki za mną gwizdały na ulicy. Wot i wuala! Za dawnych czasów Opatrzność pozwalała dziewczętom rozbierać się od góry, za to doprawdy tak śmiało, że widać było kolana, jak mawiała moja babcia. Nogi były natomiast absolutnym tabu, spódnica do kolan (po prawdzie z rozporkiem do ucha) na milo to jedenaste przykazanie tanguery, którego strzegła jak jastrząb matrona imprezy. A dziś, proszę bardzo – luz pas. Już dwa lata temu zauważyłam, że Noelia wywija z Chicho w la Viru w jeansowych spodenkach typu stringi owinięta jakąś błękitną firanką, budząc tym samym entuzjazm przedstawicieli płci obojga. Dziś pokaz w krótkich spodenkach lub mikrusiej falbance dookoła bioder to już sielanka i jakoś nie widać, żeby w stronę grzesznicy leciały cify i zgniłe alfajory (przedsmak nowej mody dała nam Gabi w Comme il Faut). I dobrze, ja i moja dłuższa połowa stanowczo jesteśmy za poszerzaniem obszaru widzialności, jak mawiał Rancière, również w sektorze długonożnym: przede wszystkim jawność!

Skoro już o  modzie mowa, na milo jak zawsze kolorowo, krótkie gatki i malusie opaski na biuście królują w miejscach typu Yeite albo la Viru, w Canningu ciągle jeszcze statecznie wkładamy pobożne spódnice, choć i tu rosyjskie jaskółki wiosnę czynią, a upały w zakresie mody męskiej przyczyniły się do niejakiego rozprzężenia:

Z babuchy w typie krok w kolanie już dawno myszy zrobiły sobie potrawkę, ale pojawiły się w to miejsce paskudne bryczesy, na których uroki śliczniejsza połowa caminito wykazuje na szczęście doskonałą odporność, brrrr…. Ciągle jeszcze dobrze się mają nieśmiertelne tuniki i bawełniane gacie. I wreszcie – nowość, warto się pokazać w stroju Pocahontas z pseudoetnicznymi malunkami Azteków i frędzlami wszędzie, wszędzie, można też  niespodziewanie odnaleźć się wśród gustownych ażurków i dzierganek, no to szydełko w dłoń! Ora et labobora! [W imieniu wszystkich chłopców urodzonych w dekadzie ’70, których wyobraźnię erotyczną kształtowały (oprócz filmu Pociągi pod specjalnym nadzorem, rzecz jasna) westymentarne preferencje co seksowniejszych cioć i matczynych koleżanek, w imieniu, jak rzekłem, tego wspaniałego pokolenia: ażurkom i dziergarkom mówię stanowcze tak! M.K.]

lato zaskoczyło drogowców

Wolałbym się podzielić z czytelnikami doniosłą  refleksją na temat kryteriów oceny muzyki puszczanej na milongach (złożyłem taką obietnicę przed wyjazdem),  już nawet przystąpiłem do redagowania rzeczonego tekstu; niestety,  Kasia bzdurnie mniema, że powinniśmy latać na 4 lekcje dziennie, w przerwach zaś ćwiczyć jakieś podniebne akrobacje miast wypełniać naszą prawdziwą misję, jaką jest, rzecz jasna, przytłaczanie czytelnika ciężarem naszych wiekopomnych i jakże gruntownych przemyśleń. Tak więc na razie, dziubasku, musisz się obejść smakiem i zadowolić się marną przystawką w postaci zgoła niesystematycznych i nieuporządkowanych uwag,  innymi słowy zwykłym pitoleniem.

A więc tak: lato znów zaskoczyło drogowców. Odkąd migrujemy tu na zimę  co roku nadchodzi dzień,  w którym zatroskani telewizyjni prezenterzy, ścierając batystowymi chusteczkami pot ze spracowanych i zatroskanych czół, oznajmią publice, że w mieście panuje upał, niespotykany od czasów, gdy po pampie wesoło kicały dinozaury. Jeszcze ani razu się nie zawiedliśmy, w tym roku mamy już tę przyjemność zaliczoną. Dwa dni te muy sensacion termica (czyli termiczne sensacje) wyniosły ponoć 40,3 stopni w skali pana Celsjusza. Piękny zaiste wynik! Lokalsi snują się smętnie ulicami, skamląc żałośnie o kawałek cienia: „Que calor insoportable!” – jęczą – co  wytrawny iberysta przełożyłby tak: „grzeje jak w Kieleckiem”.  Jeśli dodać do tego, że ulubionym sportem argentyńskiej braci jest podkręcanie  klimatyzacji (wciskają z zapamiętaniem pilota, usiłując osiągnąć 15 stopni, atoli wymarzony ów cel pozostaje  niedościgły: ekranik LCD nie chce wskazać mniej niż  18), a infrastruktura energetyczna przestarzała, nie trzeba  Edisona, by pojąć, dlaczego całe dzielnice pogrążają się systematycznie w egipskich ciemnościach, a muza na milongach milknie w najniestosowniejszych momentach.

Niedawno wróciłżem z techniki  dla kobiet „mujeres del tango”, gdziem się udał w nadziei udoskonalenia voleos (taki bowiem temat zapowiedziano). Okazało się, że jestem jedynym zakalcem w cieście, jedynym przedstawicielem męskiej fauny. Obok mnie w malutkiej salce  ćwiczyło 20 dzierlatek, z czego grubo (przepraszam za wyrażenie, wyjątkowo niestosowne w tym kontekście) ponad połowa z nich mogła się pochwalić fenomenalnymi wprost przymiotami (duchowymi zapewne również), których rozmiary były wprost odwrotnie proporcjonalnie  do ilości materiału zużytego na ich odzienie (panuje, jak się rzekło upał). Już samo to, przyznacie chyba,  wystarczyłoby z nawiązką, by na wiele dni pogrążyć w zamęcie najtęższego nawet filozofa. To jednak nie wszystko. Pod koniec zajęć  w przestrzeni, jak pamiętamy,  niewielkiej i chyba słabo wentylowanej, zaczął się unosić zapach przypominający charakterystyczną woń  szatni w technikum  sportowym. Tymczasem ja sam nie spociłem się jakoś szczególnie, na sali zaś innych cuchnących capów nie było. No wiec jak to? Cóż to a zagadka? Czyżby długonogie anioły miały gruczoły potowe? Niepodobna, a jednak. Mój światopogląd, uformowany we wczesnym dzieciństwie uważną lekturą romansów arturiańskich, legł w gruzach. Słowem, leżę i kwiczę.

[Pocenie się? Dziewczynki tego nie robią, cała ta obserwacja jest do chrzanu, musi upał spłatał Ci figla i dołożył się arcynieprzyjemną synestezją sensoryczną, było mnie zapytać, a nie farmazonami czernić ekran – K.]

By nie było, że o tangu ani słowa. Wczoraj byliśmy na stosunkowo młodej milondze (działa od września) ulokowanej  w pobliżu Gricel i Nino Bien, a więc daleko od naszego palermowego  gniazdka. Zwabiła nas ciekawość. Oto milonga organizowana przez… tangową orkiestrę. I to nie byle jaką, ale samą Misteriosę (primo voto Fervor de Buenos Aires). Tak zresztą nazywa się owa tajemnicza milonga.

Ściany kolorowe jak w Coco, podłoga zdecydowanie gorsza (pierwotnie cementowa posadzka nienadająca się do tańczenia, położono na niej jakieś szczepione utwardzane tektury, które sprawdzają się nienajgorzej, ale w konfrontacji z parkietem w Canningu musiałyby spłonąć ze wstydu). Najważniejszy jest jednak cotygodniowy występ Misteriosy, moim zdaniem najlepszej współczesnej kapelki tangowej. Stroną taneczną wydarzenia zajmują się Bruno i Mariangeles ściągając co tydzień parę dającą pokaz. Wczoraj był to mały  Rodriguez z nową partnerką, Natashą Lewinger. Oto próbka.

Nowy kurs dla (zupełnie) początkujących od 8 marca 2012

Od 8 marca 2012 zapraszamy na czwartkowe  zajęcia z tanga dla (zupełnie)  początkujących. Lekcje będą się odbywać w budynku  Teatralnym SP85 przy ul. Narbutta 14  w godzinach 19:45-21:15

Kliknij tu, aby zobaczyć fotostory „jak trafić”

Zajęcia potrwają do 5 lipca.

Cena: 100 zł miesięcznie (4 lekcje)  lub 320 zł za całość  (16 zajęć – 80 złoty taniej przy tej formie opłaty!).

Zapisy oraz dodatkowe informacje na caminito@o2.pl;  691-52-45-57; 695-61-28-33 (uwaga, do 5 marca jesteśmy w Buenos Aires, nieosiągalni telefonicznie, przed tą datą prosimy o kontakt mailowy).

Uprzejmie prosimy o przynoszenie na zajęcia obuwia na zmianę. Zalecamy buty na podeszwie skórzanej lub zamszowej (więcej informacji na ten temat na pierwszych zajęciach).

O nas: Tańczymy razem od 8 lat. Uczyliśmy się u najlepszych instruktorów w Polsce i w Europie. Pięciokrotnie wyjeżdżaliśmy już na intensywne, półtoramiesięczne, treningi do Buenos Aires, gdzie uczestniczyliśmy w warsztatach i lekcjach grupowych oraz prywatnych u najwybitniejszych mistrzów tanga. Od pięciu  lat prowadzimy w Warszawie regularne zajęcia kursowe i specjalne warsztaty na wszystkich poziomach zaawansowania. Prowadzimy też warsztaty weekendowe w innych Polskich miastach (Kraków, Bielsko-Biała, Olsztyn), występowaliśmy  z pokazami i prowadziliśmy warsztaty na dwóch międzynarodowych festiwalach tanga (Wilno, Ryga). Co niedziela organizujemy milongę i praktykę Comme il Faut (obecnie w klubie Coco de Oro przy ul. Potockiej 14). Mateusz, jako tangowy DJ, puszczał też muzykę na największych festiwalach w Polsce, na sylwestrowej milondze we Wiedniu i na najlepszej milondze w Berlinie. Kasia prowadzi cieszące się wielką popularnością zajęcia z techniki dla kobiet.

Nowy kurs dla początkujących od 8 marca 2012

Od 8 marca 2012 zapraszamy na czwartkowe  zajęcia z tanga dla początkujących. Lekcje będą się odbywać w budynku  Teatralnym SP85 przy ul. Narbutta 14  w godzinach 19:45-21:15

Kliknij tu, aby zobaczyć fotostory „jak trafić”

Zajęcia potrwają do 5 lipca.

Cena: 100 zł miesięcznie (4 lekcje)  lub 320 zł za całość  (16 zajęć – 80 złoty taniej przy tej formie opłaty!).

Zapisy oraz dodatkowe informacje na caminito@o2.pl; 691-52-45-57; 695-61-28-33 (uwaga, do 5 marca jesteśmy w Buenos Aires, nieosiągalni telefonicznie, przed tą datą prosimy o kontakt mailowy).

Uprzejmie prosimy o przynoszenie na zajęcia obuwia na zmianę. Zalecamy buty na podeszwie skórzanej lub zamszowej (więcej informacji na ten temat na pierwszych zajęciach).

O nas: Tańczymy razem od 8 lat. Uczyliśmy się u najlepszych instruktorów w Polsce i w Europie. Pięciokrotnie wyjeżdżaliśmy już na intensywne, półtoramiesięczne, treningi do Buenos Aires, gdzie uczestniczyliśmy w warsztatach i lekcjach grupowych oraz prywatnych u najwybitniejszych mistrzów tanga. Od pięciu  lat prowadzimy w Warszawie regularne zajęcia kursowe i specjalne warsztaty na wszystkich poziomach zaawansowania. Prowadzimy też warsztaty weekendowe w innych Polskich miastach (Kraków, Bielsko-Biała, Olsztyn), występowaliśmy  z pokazami i prowadziliśmy warsztaty na dwóch międzynarodowych festiwalach tanga (Wilno, Ryga). Co niedziela organizujemy milongę i praktykę Comme il Faut (obecnie w klubie Coco de Oro przy ul. Potockiej 14). Mateusz, jako tangowy DJ, puszczał też muzykę na największych festiwalach w Polsce, na sylwestrowej milondze we Wiedniu i na najlepszej milondze w Berlinie. Kasia prowadzi cieszące się wielką popularnością zajęcia z techniki dla kobiet.

Deszcz wygrał…

…milongi na placu dzisiaj nie będzie.

Milonga na Placu?

Ważą się pogodowe losy milongi pod chmurką. Ostateczne decyzje zapadną o 20.30.

Na plac!!!

21:00, plac żelaznej Bramy. Dziś!!!

Wtorki na placu

Od najbliższego wtorku – jeśli pogoda dopisze – spotykamy się na placu Żelaznej Bramy przy BCC. 21:00-23:30. W razie wątpliwości pogodowych zajrzyjcie na tego bloga przed wyjściem z domu.

Następna strona »



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.