Nihil nuevo sub sole?

Wymieniając nauczycieli nuevo zapomniałem o jednej kategorii. O radykalnych reformatorach, wściekłych rewolucjonistach, dalekowzrocznych utopistach (bez bokobrodów), słowem, o kwiecie tangowej awangardy. Przyznam od razu, że ten ludek budzi we mnie mieszane uczucia. Jako że nie ukończyłem (poza trzyletnim kursem u Poli i Janka) żadnej szkoły tańca i nie mam właściwie pojęcia o technikach tańca klasycznego, wyrazistego czy współczesnego patrzę na to zjawisko mętnym okiem laika; nie jestem nawet pewien, czy właściwie odczytuję ambitne intencje i karkołomne zamierzenia tych śmiałych proroków. Wydaje mi się jednak, że inkorporując do tanga najprzeróżniejsze techniki zarówno taneczne jak i pozataneczne (Joga, pilates, tai chi…) dążą oni do utworzenia czegoś w rodzaju tańca uniwersalnego, opartego na świadomości ruchu i anatomii, a więc swoistego tańca „naturalnego” i do bólu logicznego. Tańca fusion, w którym punktem wyjścia byłaby świadomość ciała, a nie muzyka (i dlatego też nadającego się do interpretacji każdej lub bez mała każdej muzyki). Główni przedstawiciele tego nurtu? Chyba przede wszystkim Cecilia Garcia i jej partner Santiago Dorkas (ale kilka nazwisk – głównie innych partnerów Cecylii i partnerek Dorkasa) można by jeszcze dorzucić. W porównaniu z ich umiejętnościami, to co robią inni nuewowcy wydaje się przedszkolem (może poza kilkoma wyjątkami, typu Pablo i Dana, którzy też mogą się zresztą pochwalić solidnym backgroundem tanecznym, różnymi szkołami baletowymi itd.). A mają oni po 20 lat!

A więc tak. Przyznaję. Chodzę do nich na zajęcia. Początkowo broniłem się rękoma i nogami, ale Kasia się uparła i mnie wyciągnęła. Nie żałuję. Opiszę jedną z lekcji, żeby dać drogim czytelnikom choćby mgliste wyobrażenie o tym, co się w tym Buenos wyprawia. Faceci mieli sami nie tańczyć i prowadzić partnerkę wyłącznie rękoma. Najpierw skupialiśmy się na zabawie jej osią poziomą, później pionową. Wreszcie obiema na raz. W którym momencie łamiemy jej oś? Co się stanie, jak zrobimy to ruchem prostym, a co jak kolistym? A wreszcie sprężynowym? W końcu zaczęliśmy szukać kolejnych osi (takich jak nadgarstki, łokcie, szyja, kolana…) i się nimi bawić. Było to, po pierwsze, bardzo ciekawe. Po drugie zaś, gdy tańczyliśmy (już normalnie) pod koniec lekcji, okazało się, że mogę prowadzić wysokość volea partnerki z dokładnością co do centymetra (choć na lekcji nie było o tym mowy). No i mieliśmy wrażenie, że czas się rozciągnął, każdy ruch mogliśmy wykonać dokładnie, precyzyjnie, nie spiesząc się.

Czemuż więc wspomniałem, że mam mieszanie uczucia?

Z bardzo prostego względu. Większości moich zmysłów tango „tradycyjne” podoba się o wiele bardziej. Młodzi zaś, z nielicznymi wyjątkami, tańczą nuevo. Najlepsi, rozkładając elementy tanga na czynniki pierwsze i rekonstruując później taniec w oryginalny sposób (w gruncie rzeczy o to właśnie chodzi w nuevo), zapędzają się coraz dalej. W tym sezonie modne są coraz wymyślniejsze soltady, czyli zmiany trzymania (np. prowadzenie skomplikowanego voleo naciskiem na ramię partnerki). No i komu to i na co potrzebne? Dokąd to, panie dzieju, zmierza? Wiadomo, że nic nie zatrzyma postępu. Ale mimo wszystko: strach się bać!

Aby nie być (jak dotychczas) gołosłownym – filmik. W rolach głównych Santiago Dorkas i Ciça Camargo.

0 Responses to “Nihil nuevo sub sole?”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s




Archiwum


%d blogerów lubi to: