Nowinki

Tak, wiem. Chwilowo niewiele się tu dzieje. Jest to jednak cisza przed burzą: przygotowujemy stronę internetową, która lada dzień winna ujrzeć wirtualne światło. Cierpliwości!

Wczoraj odbyła się pierwsza – po dłuższej przerwie – milonga „U artystów”. Wspominam o tym, gdyż była ona znakomitą odpowiedzią na nasz ślizgowy apel. Taki właśnie powinien być parkiet na milongach. Mamy nadzieję, że organizatorka nie da posłuchu wrażym siłom i nie zacznie go kalać zasypkami, nielicującymi z godnością prawdziwych milongueros.

Chciałbym poruszyć jeszcze jedną sprawę, o ileż istotniejszą. W Warszawie toczą się obecnie dyskusje na temat zagospodarowania brzegów Wisły. Znając mentalność naszych decydentów (i pomysły rodzimych urbanistów) byłbym skłonny się założyć, że nic z tego nie wyjdzie (lub też, owszem wyjdzie, ale tak, że aż strach się bać). Odkładając jednak na bok odarty ze złudzeń pesymizm, chciałbym podać pod dyskusję pewien pomysł. Otóż marzy mi się, by powstało u nas takie miejsce do tańczenia tanga, jakie istnieje chociażby nad paryską Sekwaną. Dla niezorientowanych: w jednym z tamtejszych parczków wybudowano dwie niecki – zwane „arenami” – wyłożone (o ile pamiętam) kaflami. W jednej niecce kolesie grają czasem na bębnach, w drugiej zaś w okresie letnim co noc tańczy się tango. Wiem, że Warszawa nie Paryż, na liryczne oświetlenie z przepływających bateaux-mouches nie mamy co liczyć, a nasza droga Wisełka zalatuje nieco mniej romantycznie, a bardziej dosłownie, niż modra Sekwana (choć pod tym względem idzie chyba stopniowo ku lepszemu).

Ale zważcie sami: czyż nie byłoby pięknie móc sobie pohulać co noc na świeżym powietrzu? I jakaż wspaniała by to była wizytówka (i reklama) naszego tanga!

Czy jest to projekt realistyczny? Pojęcia nie mam. Gdyby chodziło nam o ogrodzenie jakiegoś skwerku czy wybetonowanie placu zabaw załatwilibyśmy sprawę raz dwa. Ale stworzenie miejsca do tańca? Wszyscy będą się pukać w łeb. W warszawskim środowisku tangowym są jednak ludzie zdolni, rezolutni i pomysłowi. Wspólnymi siłami może zdołalibyśmy coś wskórać?

Można by na początek zorganizować wystawę fotografii milong pod chmurką z różnych miast (w tym naszych, warszawskich), żeby sprawę nagłośnić. Można redagować pisma, opatrywać je całym mnóstwem poważnych pieczątek czy ludycznych podpisów i słać je tam, gdzie lądują tego typu utwory. Można się opowiedzieć za wariantem kilkunieckowym i skumać się z kolegami salcowcami, żeby powalczyć wspólnie (przyjmując, że w razie czego możemy podzielić się nocami tygodnia). Można się gdzieś przykuć albo tamować ruch uliczny. Można wznosić gniewne okrzyki. Z samospaleń zrezygnujmy, by nie narażać się naszym przyjaciołom ekologom.

Możemy też sięgnąć po tajną, niszczycielską broń i spróbować wciągnąć w tę akcję ATA!

Gnuśne caminito z pewnością takiej kampanii nie pociągnie, nie ma też ambicji jej koordynowania. Rzuca ot tak pomysł, a jeśli znajdzie się więcej osób czy organizacji, którym się on spodoba, chętnie włączy się do działań w miarę swoich skromnych możliwości…

Co o tym myślicie?

6 Responses to “Nowinki”


  1. 1 Deciaq 18 kwietnia, 2008 o 10:42 am

    pomysl ten wysoko sobie cenię, przesle ten teskt i fotrografię Panu dr arch.Krzysztofowi Domaradzkiemu, który przewodniczy Radzie Urbanistycznej przy Prezydencie Warszawy, robil projekt zabudowy wzdluz Wisly, a tak sie sklada, że ma swa pracownie vis a vis Equilibrium, wiec może pofatyguje sie z wamni porozmawiac. Sam dołaczam fotografię ze strony o tancach przedwojennych – pamietamy wszscy statek do Mlocin – tanczylo sie nad Wislą do lat 50-tych conajmniej – link do dowódów rzeczowych załączam . PD

  2. 2 Deciaq 18 kwietnia, 2008 o 10:43 am

    http://www.domtanca.art.pl/coppermine/displayimage.php?album=88&pos=26
    oto strona z tancami przedwojennymi na Pradze i na Mlocinach

  3. 3 caminitopl 18 kwietnia, 2008 o 3:04 pm

    Fantastyczne zdjęcie. Jak z tego pomysłu nic nie wyjdzie to chyba przyjdzie nam zorganizować „leguralnie” kursujący tangowy statek do Młocin!

  4. 4 pawel 9 Maj, 2008 o 6:23 am

    tez jestem jak najbardziej za parkietem wywoskowanym i dobrze wypolerowanym. w b.a. zwykle takie są. uważam że „tępe” podłogi jeśli już muszą być, czego nie jestem pewny, niech będą na milongach i praktykach dla początkujących.
    widziałem często jak talk był sypany, ale na wypolerowanej podłodze dodatkowo zwiększał poślizg.
    na wielu milongach w b.a. w kącie parkietu zwykle jest nasypane trochę talku i osoby chcące mieć większy poślizg wcierają go w podeszwy
    butów.
    wiele razy w czasie pokazu mistrzowie tak robili przed tangiem, a przed pokazem milongi stawali na odrobinie wody rozlanej
    na podłodze.
    obie te metody stosował na przykład diego el pajaro w czasie pokazu w mediolanie w 2006, gdy tańczył ze swoją poprzednią bardzo dobrą partnerką (w przeciwieństwie do tej która była na mfta 2007;piła alkochol przed,a na pokazie się przewróciła).
    u nas zapomina się, że tango argentyńskie to taniec i tańczy się go na wypolerowanym parkiecie. jakby miało być nie ślisko to by się tańczyło na linoleum lub betonie.
    początkującym też łatwiej tańczyłoby się wszelkie ocha i obroty,których pełno w tangu.
    grzężnięcie w natłuszczonej podłodze nie ułatwia początkującym nauki tańczenia, a pomoc w utrzymaniu równowagi jest pozorna, bo kroki i figury na „tępej”podłodze wykonuje się dużo trudniej, a przez lepszą przyczepność do podłogi początkujący zwykle nabierają zbyt dużej prędkości, co w rezultacie też powoduje utratę równowagi czy potrącanie sąsiadów.

  5. 5 pawel 9 Maj, 2008 o 7:09 am

    o zezwolenie i wybudowanie okrągłej altanki o powierzchni od 60 do 250 m powinna wystąpić do władz ata, bo nikt nie będzie rozpatrwał pism osoby prywatnej i do tego zostało zresztą to stowarzyszenie
    założone.
    o następne sprawy, czyli projekt, materiały i wykonanie, powinna wystąpić (po uzyskaniu zezwolenia ) ata do władz warszawy.
    jeśli od władze nie uzyskalibyśmy wystarczających funduszy, to jest nas około tysiąc osób i na pewno sami zdołamy zebrać pieniądze (własne składki, pokazy) i zorganizować projektanta i wykonawcę.
    można część pieniędzy zebrać intensyfikując pokazy, co popularyzowałoby też tango.
    pokazy tanga z przeznaczeniem na zbiórkę pieniędzy na budowę letniej altany tanecznej na pewno cieszyłyby się zainteresowaniem firm warszawskich.
    najlepsza lokalizacja byłaby na przykład w okolicy historycznego mostu idealnie pasującego wiekiem do okresu narodzin i złotej ery tanga.
    może też być w okolicy pięknego nowoczesnego mostu
    świętokrzyskiego.
    przede wszystkim musi być oddalona od budynków mieszkalnych, by milongi mogły odbywać się latem do białego lata, a nie tak jak w b.a. tylko do 22 z powodu okolicznych mieszkańców.
    lewobrzeżna część wisły jest ładnie zagospodarowana zielenią i otoczenie altany tanecznej będzie tam wspaniałe.
    ciekawą, ale o całkowicie odmiennym charakterze, lokalizacją byłoby umieszczenie altany w powsjącym projekcie otoczenia pkin.
    w końcu tango powstało i jest tańczone najczęściej w sercu miast.
    innych pieknych miejsc dla realizacji tej wspaniałej inicjatywy w warszawie nie brakuje.
    trzeba nie zapominać, że milongi w tak eksponowanym miejscu znane byłyby natychmiast wszystkim warszawiakom i to byłoby wspaniałą popularyzacją tanga, bo dotychczas mało kto wie w warszawie, że codziennie się tu tańczy tango argentyńskie.

  6. 6 AiW 16 lipca, 2008 o 5:14 pm

    Super pomysł! Bardzo chętnie zasilę swoją energią wszelkie działania w tym szlachetnym i romantycznym kierunku. ATA do ATAku!
    a.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s




Archiwum


%d blogerów lubi to: