Comme il faut

Jak już niewątpliwie wiedzą nasi czytelnicy, Ewa i Radek podarowali nam milongę Comme il Faut. Zważywszy jej renomę, można to uznać za najwspanialszy dar od czasów, gdy książę Szekur podbił jakieś miasto, by sprezentować je swojej oblubienicy.

Radek i Ewa (a także Magda, fantastyczni didżeje i oczywiście bywalcy) uczynili z Comme il Faut milongę charakterystyczną i dojrzałą. W tym sensie bierzemy we władanie wytwór właściwie już doskonały, w którym „nie ma przeinaczać czego”. Miłośnicy Comme Il Faut mogą spać spokojnie: nie zamierzamy wprowadzać radykalnych zmian. Urządzimy od czasu do czasu jakieś wieczorki tematyczno-przebierankowe, wprowadzimy konkursy, zwiększymy dawkę muzyki alternatywnej i podniesiemy ceny biletów do 30 złotych, aby zafundować sobie wakacje na Bahamach. Ale oprócz tych błahostek wszystko zostanie po staremu!

A tak na serio: na razie w planach mamy pewien projekt, który można raczej uznać za naśladownictwo chwalebnych dokonań Ewy i Radka niż za śmiałą nowinkę.

Jakiś czas temu odbyło się pod szyldem CIF seminarium dla zaawansowanych z Pablem Inzą. Uczestnicy, z którymi rozmawialiśmy, wielce je sobie chwalili. I to jest właśnie ten pomysł, który pragniemy rozwinąć.

Co jakiś czas chcemy organizować takie „seminaria” dla rodzimych nauczycieli i zaawansowanych tancerzy (i może dla jednej lub dwóch par „młodszych”, ale zdolnych i śmiałych). Zamierzamy zachować limit par (12 +my) zapewniający uczestnikom dobry, bezpośredni kontakt z prowadzącymi. Każde seminarium będzie się składać z pięciu półtoragodzinnych zajęć.

Do Polski często zaprasza się nauczycieli sławnych lub tanich. Niczego nie ujmując tym kryteriom, za którymi przemawia wiele racji, wolimy się skupić na innych.

A więc zapraszać tych, którzy:

– mają charakterystyczny styl. Marzy nam się bowiem, by owe seminaria spełniały rolę dydaktyczną również w tym sensie, że prezentować będą poszczególne style (zarówno tradycyjne jak i nowe) składające się na bogactwo współczesnego tanga;

– świetnie uczą, a więc są sprawdzeni (przez nas osobiście lub naszych znajomych);

– mają do pokazania coś więcej niż „figurki” (choćby najbardziej atrakcyjne), potrafią przekazać jakiś szczególny „feeling” tangowy (naszym zdaniem o stylu tanga można bowiem mówić właśnie wtedy, gdy mniej lub bardziej oczywistym wyznacznikom estetycznym towarzyszą specyficzne odczucia płynące z abrazo, prowadzenia i podążania);

– są osobami sympatycznymi, a na zajęciach przykładają się do roboty, nie chowając się po kątach (jak to się czasem dzieje, niestety, z niektórymi gwiazdami).

Jesteśmy świadomi, że formuła seminarium ma poważne wady.

Po pierwsze jest bardzo selektywna. Limit 12 par oznacza, że wiele osób – opieszale traktujących konieczność zapisania się z wyprzedzeniem – na takie zajęcia się nie dostanie. Choć adresowanie zajęć do nauczycieli i zaawansowanych tancerzy ma niewątpliwie zalety (jest duża szansa, że coś z tego wszystkiego zostanie, będzie przekazywane dalej i przyczyni się, mówiąc górnolotnie, do rozwoju polskiego tanga), formuła ta wyklucza wielką grupę tancerzy początkujących i średniozaawansowanych, którzy w pełni zasługują na kontakt z argentyńską myślą szkoleniową.

Dlatego też oprócz seminarium chcielibyśmy zaproponować za każdym razem zajęcia warsztatowe, poświęcone technice i podstawom, adresowane wprawdzie również do tancerzy średniozaawansowanych czy zaawansowanych, którzy chcą popracować nad podstawami, ale w pierwszym rzędzie do tancerzy początkujących. Słowem, zajęcia „beginners friendly”. A także lekcję techniki dla pań (czasem z podziałem na poziomy, niekiedy również technikę dla panów).

Być może formułę tę zmienimy jeśli nie sprawdzi się w praniu. Pierwszy test już we wrześniu, gdy zawitają do nas Jose Halfon i Viky Cutillo. O tej parze mieliśmy już okazję pisać, gdyż miała do nas przyjechać w maju (przełożyli niestety termin europejskiego tourne). Swój styl określają zaczepnie, lecz trafnie, „nuevo tango salon”. Łączą bowiem elegancję i muzykalność tanga tradycyjnego z niemal nieograniczonymi możliwościami, jakie oferuje „nuevo”. Dwa lata temu podczas naszego pobytu w Buenos, wypróbowawszy zajęcia z rozmaitymi gwiazdami i gwiazdeczkami, postanowiliśmy się uczyć właśnie u nich, okryliśmy w nich bowiem rewelacyjnych nauczycieli o niezwykle oryginalnej technice. Wiele tradycyjnych elementów (sacady, gancha, zmiany kierunku, zmiany abrazo…) potrafią przedstawić w nowy, odmienny i odświeżający sposób, co dla tancerzy mniej lub bardziej zaawansowanych może być wielce interesujące i inspirujące.

0 Responses to “Comme il faut”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s




Archiwum


%d blogerów lubi to: