Sowa Minerwy

Pogłos Waszych przekleństw i złorzeczeń dociera aż tutaj. Spróbujcie nas jednak zrozumieć. Wszak nie bez racji prawią uczeni ornitolodzy, iż sowa Minerwy rozpościera swe skrzydła dopiero o zmierzchu!

Mielibyśmy Was raczyć dzień po dniu polewką mdłych nowinek, że niby byłem tu i tam, tańczyłam z takim i śmakim, żarliśmy to i owo? Ufamy, że nasi czytelnicy spodziewają się po nas zgoła innej strawy. Pragną pogłębionych przemyśleń, diagnoz popartych rzetelnymi obserwacjami, słowem wyników sumiennych i wyczerpujących studiów.

Nie zapomnieliśmy przestróg wielkiego poety i rzezimieszka:
(cytat z pamięci może być, że ździebko niedokładny)

Ach, gdybych był studiował,
W upojnym Buenos lato prędkie
I w obyczaju zacnym chował
Nie wyginałbym słowa miętkie.
Ale cóż, wciąż pisałem bloga
Na lichej pędząc czas zabawie
Kiedy rzecz pomnę dziś, na Boga,
Omal że serca wnet nie skrwawię.

Zbyt wysoko cenimy Cię, zacny i żądny wiedzy czytelniku, byśmy mieli popaść w pułapkę niewczesnych refleksji, nieprzemyślanych sądów i pochopnych konstatacji. Tak, mądry i mądrością swą czcigodny lektorze, musisz się uzbroić w cierpliwość. W drugiej połowie naszego pobytu z kart tych spłyną na Ciebie słowa potoczyste, zanurzysz się w zdroju prawdziwej wiedzy, w krynicy szczerozłotej prawdy ciepłokrystalicznej.
Podzielimy się z tobą ową wzniosłą i budującą sofią, której z utęsknieniem wypatrujesz. Oznajmimy Ci, szczęśliwcze, gdzie kupić bawełniane gacie z wydatnymi rozcięciami, jakie kolory modne są w tym roku, ilu centymetrowe obcasy rządzą na parkiecie, kto z kim i od kiedy, gdzie serwują największe krówska i tak dalej ad nauseam (jakby powiedział nasz uczony kolega Osky).

Wtedy i wtedy dopiero wystąpimy w roli autorytetów. Na razie jakoś tak nie wypada…

A pisząc – raz dla odmiany – serio, nie możemy na razie machnąć, dajmy na to, tegorocznego (subiektywnego) rankingu nauczycieli, będzie to miało sens dopiero pod koniec pobytu. (specjalna wiadomość dla Bartka XXRZ1789B: niestety, mały Naveira nie zmieści się w czołówce).

Ale zgoda, pójdziemy na zgniły kompromis i wstępne spostrzeżenia przedłożymy niebawem (ostatnio, po pierwszych dniach na miłym luzie, wrzuciliśmy trzeci czy może nawet czwarty bieg. Chodzimy na zajęcia grzecznie, ochoczo i sumiennie).

Tak więc ne nous quittez pas jak śpiewał inny Francuz (a właściwie Belg, ale z tutejszej perspektywy to jednak z grubsza to samo).

Na razie rzucam wam na żer wstępne info, prosto z pieca:

W zeszłym roku żaliłem się trochę na młodych tancerzy szalejących w praktyce X. Jak na moje oko tańczyli oni bowiem do rytmu wprawdzie, ale niespecjalnie do muzyki. To znaczy wciąż na jedno kopyto, niezależnie od tego, czy przygrywał papcio Pugliese, pan Canaro, Donato czy inny Tabakiera (w Polsce orkiestra cokolwiek zapomniana, skądinąd słusznie). Bach, gancho! Bach, colgada! Bach, dwa enrosques! Bach, volcada ma jedną i na drugą nóżkę. Bach, voleo liniowe! Bach, bach i jeszcze raz bach! Tancerze dający pokazy wyswobodzili się w większości z tej potwornej maniery, ale na parkietach w Villi Malcolm, La Viruty i Practiki X straszyła ona nadal.

Otóż dziś niewiele z niej zostało. Może jeszcze kilku kędzierzawych młodzieńców trzyma się jej z uporem godnym lepszej sprawy, zasadniczo jednak odeszła w siną dal; krzyżyk na drogę. Nie znaczy to oczywiście, że tangowi młodzi gniewni wbili się w garniturki, wzuli lakierki i robią grzecznie sandwicze jak Petroleo czy inny Virulazo przykazał. Oczywiście, że nie. Zabawy ciałem i z ciałem, wyginania się we wszystkie strony i dziwnych podrygów jest w ich tańcu mnóstwo, ale właśnie jest to zabawa jakby mniej sztampowa, mniej przewidywalna, i bardziej podyktowana muzyką niż ostatnią lekcją u Chicho czy w DNI.
Co więcej ci młodzieńcy nauczyli się tańczyć z tym całym swoim nuevo tak, by na nikogo nie wpadać! Powiem szczerze, że ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu na wspomnianych praktykach *. czuję się równie „nietykalny”, jak dawniej w El Beso, może nawet bardziej (w końcu miejsca jest więcej), co stanowi dla mnie nie lada zaskoczenie.

Jeszcze chwila i przyzwyczaję się też do muzyki obowiązującej na owych praktykach. Po prawdzie to i nawet się ku temu skłaniam, ale Kasia wciąż nie daje mi się wzbić na wyżyny euforii, krzywiąc nosek i pętając mi skrzydła żołnierskim: musica de mierda!

Po prostu zła kobieta.

Jeśliśmy już przy tym temacie, uprasza się czytelników, by przestali siać niezgodę między mną a Kasią, wyróżniając talenta literackie któregoś z nas, ze szkodą dla drugiego.

Zdradzam warsztaty kuchni: Kasia wygładza moje wspaniałe teksty, ja zaś ślęczę godzinami nad poronionymi płodami jej wątłego pióra, starając się je nieco ożywić. W rezultacie choć zmienia się podmiot wypowiedzi (raz żeński, to znów męski), nie daje to nikomu asumptu (ani prawa!) do jednoznacznego ustalania autorstwa tekstu.

Kasia jest teoretykiem literatury, więc potrafiłaby wam to wyjaśnić o wiele lepiej niż ja, to znaczy w taki sposób, byście nie zrozumieli ani słowa.

Innymi słowy, jesteśmy jednym wielkim mózgiem osadzonym na dwóch kształtnych i dwóch bezkształtnych kończynach. Stanowimy metafizyczno-literacką jednię. A Magda S. niech drży i kona w męczarniach, że już z nią nigdy nie zatańczę.

Jatok Tośinny

*Uprasza się redaktorów o nie poprawianie tego słowa. Dziś spłynęło na mnie językowe olśnienie: czemu mamy pisać „praktys”, practica (?) czy nawet „practika”, gdy mamy swojskie „praktyki”? I jak to świetnie brzmi: – Dokąd tak pędzisz? – Na praktykę. – Ale dokąd? – Do Cifu ma się rozumieć.

2 Responses to “Sowa Minerwy”


  1. 1 karol 27 lutego, 2009 o 9:41 am

    Nasze wspaniałe Conany Barbarzyńcy uczcie się jak uczyć i tańczyć tango a nie opisujecie co będziecie pisać za tydzień.

  2. 2 Grzegorz 27 lutego, 2009 o 6:54 pm

    A mnie się ten tekst podoba!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s




Archiwum


%d blogerów lubi to: