Z pamiętnika krowomówcy

Przejdźmy wreszcie do spraw pierwszorzędnych. Do naszych najcięższych i najbardziej intymnych doświadczeń, do najgłębszego smutku naszych serc. Argentyńczycy nie zasługują na swój kraj winem płynący! O Dionizosie, niewierne są twe dziatki! Sączą cudowne wino z Mendozy w ilościach aptecznych, ba, homeopatycznych, tak że doskonalsza moralnie część caminito, dziewczę skromne nad wyraz, wypada na ich tle na moczymordę i cieszy się niezasłużoną sławą opoja. Na co dzień nasi bracia i siostry w tangu zachlewają się paskudnym ze swej natury piwskiem (jak przeciętni świniożercy) lubo jeszcze obrzydliwszą Cocą, jak zwykli nazywać znaną nam wszystkim mętną, przesłodzoną breję przydatną do czyszczenia skorodowanych części kombajnów bizon super! Zgroza świata! Cóż za niesprawiedliwość losu… Z równie marnym skutkiem takie winnice mogłyby rozkwitnąć pod Sochaczewem.

A krowy? Można napisać cały poemat o kruchości bife de chorizo czy soczystości „ojo de bife” Cóż z tego, jeśli i w porządnie zakaraluszonej lokalnej parilli, i w snobistycznej restauracji zamiast subtelnej, kruchej padlinki, sonetu kubków smakowych, podadzą nam wysmażone na skwarę, posypane grubo na palec solą ścierwo, jeśli tylko w porę nie urobi się kelnera dziarskim i zdecydowanym: ”jugoso, por fawor y sin sal!”. Pieszczochy losu zdają się schlebiać niekiedy nadwiślańsko–germańskim gustom (nazwijmy to eufemistycznie) kulinarnym, może stąd płynie popularność milanesy, zwłaszcza w wersji milanesa a la napolitana, (geograficzne odniesienie tej nazwy może wprawić europejczyka w lekką konsternację) czyli kotlecika podpieczonego z zacną podeszwą sera, a czasem na osłodę pojawia się jeszcze szyneczka i jajeczko. Zresztą, co tu kryć, lokalna kuchnia włoska jest średnia, chyba że ktoś lubuje się w grubym (jak słonina w łomżyńskiem) cieście, polanym kilogramami pływającego w tłuszczu sera*, w sam raz w typie Pizza Hut albo w rozgotowanych kluchach-ciągutkach uzurpujących sobie miano ravioli czy innych ñoquis! A tutejszy sos pomidorowy? Brrr… Ciarki przechodzą po łasuszym brzusiu. Za to o empanadach i kiszach nie damy powiedzieć złego słowa: queso y cebolla, verdura, zapallito, carne, jamon y queso, pollo, humita… mmm! Bez calabazy (dynia) jednak stanowczo możemy żyć (zadłużeni i szczęśliwi).

Dłuższa połowa caminito, znana skądinąd ze swojego wyrafinowanego smaku (śmiejżelki i draże mleczne!), z niesłabnącym zapałem pochłaniała góry turronów, tony churros i hektolitry dulce de leche, nie mówiąc już o kontenerach dorritos (tutejsze nachos). Doskonalsza część co rano wbijała tuzin medialun (dogrywka po południu – almuerzo bez piętnastu się nie liczy). Choć w ocenie specjałów argentyńskiego przemysłu słodkiego skaczemy sobie do oczu, jeden jedyny punkt ratuje nasze stadło: sorbet cytrynowy z szampanem! Mówimy mu nasze zdecydowane tak! I jeszcze tym maleńkim ciachunkom, co to są nadziane orzechami, albo migdałami, albo fikuśnymi fikuśnościami, a jeszcze lepiej podlanymi alkoholem czekoladkami, no wiecie, te zaraz po lewej stronie od wejścia w naszej panaderii,.. Ech, sami wpadnijcie i sprawdźcie („Itati” przy Av. Cordoba między Scalabrini Ortiz a Malabią).

A… Wróciliśmy już na ojczyzny łono, przeto kończyć wypada. Obiecujemy, że w najbliższym czasie ogłosimy tu mały „instruktaż” dla osób wybierających się po raz pierwszy do Buenos. Będzie to doskonała okazja, by poruszyć kwestię fundamentalną, a zapowiedzianą kilka postów temu. Mamy oczywiście na myśli kwestię musztardy. Cierpliwości!

*W świecie obyta cześć caminito, która czytała Brillat-Savarina a nawet ucztowała z miodoustym recenzentem kulinarnym Wyborczej Maćkiem Nowakiem, zgłasza w tym momencie swoje okraszone pietruszką votum separatum. Ciasto może faktycznie zdarza się takie sobie, za to provolone paluszki lizać: lubego serka nigdy dosyć!

Empanadas mi amor!

0 Responses to “Z pamiętnika krowomówcy”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s




Archiwum


%d blogerów lubi to: