Latka lecą

Pan Kwaterko jak zwykle opisuje swoje stany ducha, co już dawno przestało interesować nawet jego najbliższą rodzinę, co dopiero mówić o światowych czytelnikach – a zwłaszcza czytelniczkach – caminitopl. Nie jesteśmy jakąś tam psychoanalityczną odmianą Pudelka, mamy szczytną misję do spełnienia, staramy się wychowywać, kształtować, kaganek oświaty nieść, czytelniczą żądzę wiedzy i poznawcze potrzeby zaspokajać. Poruszać sprawy fundamentalne, kwestie o  znaczeniu, nie bójmy się tego słowa  powszechnodziejowym. I tym się właśnie dziś, droga dziatwo, zajmiemy.

Kiedyśmy wylądowali za Wielką Wodą po raz pierwszy, moje krótkie spodenki wywoływały takie emocje, że – proszę wybaczyć mocne słowo – dziwki za mną gwizdały na ulicy. Wot i wuala! Za dawnych czasów Opatrzność pozwalała dziewczętom rozbierać się od góry, za to doprawdy tak śmiało, że widać było kolana, jak mawiała moja babcia. Nogi były natomiast absolutnym tabu, spódnica do kolan (po prawdzie z rozporkiem do ucha) na milo to jedenaste przykazanie tanguery, którego strzegła jak jastrząb matrona imprezy. A dziś, proszę bardzo – luz pas. Już dwa lata temu zauważyłam, że Noelia wywija z Chicho w la Viru w jeansowych spodenkach typu stringi owinięta jakąś błękitną firanką, budząc tym samym entuzjazm przedstawicieli płci obojga. Dziś pokaz w krótkich spodenkach lub mikrusiej falbance dookoła bioder to już sielanka i jakoś nie widać, żeby w stronę grzesznicy leciały cify i zgniłe alfajory (przedsmak nowej mody dała nam Gabi w Comme il Faut). I dobrze, ja i moja dłuższa połowa stanowczo jesteśmy za poszerzaniem obszaru widzialności, jak mawiał Rancière, również w sektorze długonożnym: przede wszystkim jawność!

Skoro już o  modzie mowa, na milo jak zawsze kolorowo, krótkie gatki i malusie opaski na biuście królują w miejscach typu Yeite albo la Viru, w Canningu ciągle jeszcze statecznie wkładamy pobożne spódnice, choć i tu rosyjskie jaskółki wiosnę czynią, a upały w zakresie mody męskiej przyczyniły się do niejakiego rozprzężenia:

Z babuchy w typie krok w kolanie już dawno myszy zrobiły sobie potrawkę, ale pojawiły się w to miejsce paskudne bryczesy, na których uroki śliczniejsza połowa caminito wykazuje na szczęście doskonałą odporność, brrrr…. Ciągle jeszcze dobrze się mają nieśmiertelne tuniki i bawełniane gacie. I wreszcie – nowość, warto się pokazać w stroju Pocahontas z pseudoetnicznymi malunkami Azteków i frędzlami wszędzie, wszędzie, można też  niespodziewanie odnaleźć się wśród gustownych ażurków i dzierganek, no to szydełko w dłoń! Ora et labobora! [W imieniu wszystkich chłopców urodzonych w dekadzie ’70, których wyobraźnię erotyczną kształtowały (oprócz filmu Pociągi pod specjalnym nadzorem, rzecz jasna) westymentarne preferencje co seksowniejszych cioć i matczynych koleżanek, w imieniu, jak rzekłem, tego wspaniałego pokolenia: ażurkom i dziergarkom mówię stanowcze tak! M.K.]

0 Responses to “Latka lecą”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s




Archiwum


%d blogerów lubi to: