Posts Tagged 'Horacio Godoy'

Wspomnienia, wspomnienia, silniejsze będą niż ty…

Ech, łza się w oku kręci!

Horacio i Cecilia

Mili Państwo,

Serdecznie zapraszamy na urodzinową milongę Comme Il Faut w niedzielę 24 maja do klubu 55. Zatańczą dla nas Horacio Godoy i Cecylia Garcia!

Ruszamy z zapisami na zajęcia Garcii i Godoya!
Ze względu na olbrzymie zainteresowanie (zanim otworzyliśmy zapisy napisały do nas już 23 pary!) postanowiliśmy zmienić naszą dotychczasową formułę i zorganizować tym razem dwie grupy seminaryjne. Każde seminarium to 6 godzin zegarowych, pierwsze poświęcone będzie milondze, drugie – tangu [estilo Cecilia i Godoy ;)]. Będą ponadto dwie półtoragodzinne techniki dla pań i panów (osobno).

Seminaria przeznaczone są wyłącznie dla osób zaawansowanych i zapisujemy się na nie w parach.
Techniki są niezależne, nie wymagają poziomu zaawansowanego, zapisy indywidualne.

Plan zajęć przedstawia się następująco:

Technika 1 – środa 19:00-20:30
Technika 2 – piątek 19:00-20:30

Seminarium z milongi:
Środa 20:30-22:00
Czwartek: 19:00-22:00
Piątek 20:30-22:00

Seminarium z tanga
Sobota
12:00-14:00
15:30-17:30

Niedziela
12:00-14:00

Uwaga: zostało jeszcze kilka miejsc na techniki dla panów!

Godziny zajęć nie powinny się już raczej zmienić! Wszystkie zajęcia w środę, czwartej i piątek odbywać się będą w Teatrze Komedia (wejście przez restaurację „Antrakt”, Próchnika 8A). Zajęcia w   sobotę i niedzielę zaś – w Szkole Stenotypii i Języków Obcych przy Ogrodowej 16.

W czwartek po zajęciach milonga w Teatrze Komedia! DJ Horacio Godoy!! Wstęp bezpłatny!!!

Koszt zajęć:
Seminarium (6 godzin) – 320 zł od osoby
Technika (1,5 godziny) – 65 zł

Zgłoszenia prosimy słać na adres: caminito@o2.pl

Przypominamy raz jeszcze, że zapisy tylko dla zaawansowanych i tylko w parach. Pierwszeństwo na seminarium sobotnio-niedzielne przyznajemy parom spoza Mazowsza (oczywiście w granicach rozsądku, tak aby Warszawiacy nam głów nie pourywali). Osoby wybierające się na obydwa seminaria prosimy o zaznaczenie, które zajęcia są dla nich ważniejsze, na drugie dostaną się w miarę możności i miejsc.

Pozdrawiamy serdecznie
Caminito +
Comme Il Faut

Czekając na Godoya

Ostatni komentarz do naszego bloga: „Na Wasze słowa czeka Warszawa, czeka Kraków, czeka Gdańsk! Odwagi!”
Na takie wezwanie dusza moja niemieje w zachwycie i stosownej odpowiedzi szuka u poetów: „Mów do mnie jeszcze… Za taką rozmową/ tęskniłem lata… Każde twoje słowo/ słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze -/mów do mnie jeszcze…”*
Dreszcze dreszczami, ale już wiemy, że mamy sprać niewolnika w sobie po pysku, przykuć go kajdanami do klawiatury: nuże, bydlę, pisz! Kiedy właśnie on nie chce i woli barłożyć, bisurmanić po milongach i spijać nektar boskich mądrości z ust samego Sebastiana Arce, Julia Balmacedy, Pabla Rodrigueza i inszych maestrów pokroju Torellego czy Inzy. W tej nieprzerwanej ekstazie zmysłów (no może jedna Mariana Montes miewa straszne kostiumy, ale jak tańczy!!) brak mu tchu na opisywanie wrażeń.
Ad rem, jak kichał Husserl. Tuż po przyjeździe umówiliśmy się na spotkanie z Alibabą tanga Horacym Godoyem, natychmiast też udaliśmy się do la Viruty, aby co prędzej zadzierzgnąć więzy przyjaźni i poinstruować go, zgodnie z długą listą wskazówek otrzymanych od Radka, jak winien się zachowywać w maju, gdy przyjedzie do Warszawy, żeby nam chłopak wstydu nie przyniósł (jak się je kapustę kiszoną, goli gorzałę i wita na niedźwiedzia). A tu figa z makiem, Pucunio wyjechał na wakacje! Czekając na Godoya z lubością odwiedzaliśmy zajęcia Cecylii. Już w zeszłym roku zachwalałam Wam entrenamiento corporal, w tym roku hitem są conceptos creativos. Wprawdzie nieodżałowanego Santiago Dorkasa (biedaczyna siedzi na zesłaniu w Italii, gdzie składa rzewne piosenki przy akompaniamencie gitary, doprawdy, aż serce się kroi, zerknijcie na facebooka) zastąpił Johny (ksywka: Deep, kudy mu jednak do piękności dorkasowskiej, nie ma pięknisia nad Dorkisia – oczywiście oprócz Ciebie, kochanie – a Wasza Kasia jest jego prorokiem), znów jednak główne skrzypce gra Cecylka, która, mówiąc najzwięźlej, uczy, jak przejść od człapania do tańca, po co do tego wszystkiego ciało, jak wyzwolić w sobie tangową bestię i łagodną owieczkę, co znaczy kolor w tangu i na czym polega tańczenie ze sobą. Się działo! Tarzaliśmy się po podłodze w wieloramiennych układach, zaczepialiśmy, ganialiśmy po sali, normalnie berek z orgią.
A potem, jak u Hitchcocka, zjawił się Godoy i zrobił taki szoł w la Virucie, że proszę siadać. Tam lekcje odbywają się w grupach dzielonych ad hoc: ci, co już wiedzą, co to jest ocho atras – na lewo, znający obrót w lewo – na prawo, ci, którzy machają gancho w volcadzie – na górę. Wcześniej jednak gaśnie światło i gdy tłum już depcze po sobie w ciemnościach i masz wrażenie, że zaraz wybuchnie ogólne pandemonium, rusza pokaz wszystkich nauczycieli. Inni radzą sobie lepiej lub gorzej, ale Godzio naprawdę zadaje szyku i skupia na sobie powszechną uwagę. Jest na co popatrzeć.
Niedawno Ceci i Godoy wzięli udział w pojedynku mistrzów (deasfios de los maestros), które organizuje Practica X. W szranki stanęli z nimi Alejandra Hobert i Adrian Veredice, bliska nadwiślańskiemu sercu para. Zobaczcie sami:

Nieładnie się chwalić, ale w zgodnym odczuciu polskiej kolonii w Buenos nasi w części dydaktycznej rozłożyli Jankowych na łopatki. Chłopaki przygotowały program na najbliższe dziesięciolecie i nie zmieściły się w przepisowej półgodzinie – sędzia odgwizdał koniec meczu. Czekamy na dogrywkę

*Nie muszę chyba dodawać, że komentarze „Karola” budzą we mnie równie wzniosłe uczucia.


Archiwum