Posts Tagged 'Roxana Suarez'

Po warsztatach z Sebastianem i Roxaną

Wspominki powarsztatowe. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim uczestnikom! Do zobaczenia za rok (albo wcześniej!)

Some memories after the workshops with Sebastian and Roxana. Greetings to all the participants! See you next year (or sooner!)

Sebastian y Roxana (english info)

June 23 Wednesday

19:30 Men’s technique

21:00 Women’s technique

Friday 25

19:30 Lineal displacements (open level)

21:100 Basic principles for advanced dancers I (advanced)

Saturday 26

12:00-13:30 Women’s technique / Men’s technique

18:00-19:30 Basic principles for advanced dancers II (advanced)

19:30-21:00 Vals (open level)

Sunday 27

12:00-13:30 Sacadas – in line and in giro (intermediate-advanced)

13:30-15:00 Advanced sequences (advanced)

17:00-22:00 MILONGA WITH SHOW  (CocodeOro, Potocka 14 Street, entrance from Marii Kazimiery, from the rear of the very ugly buildings).

Monday 28

19:15-20:45 Posture, embrace, walking (beginners -intermediate)

20:45-22:15 Milonga (open level)

The prices are: One class 75 zł (18,5 euros)

Monday’s class at 19:15 55 zl (13,75 euros)

Two or three classes 70 zł (17,5 euros) x number of classes.

Four or more classes 65 zł (16,25 euros) x number od classes

Two technique classes – 130 zł (32 euros)

Package 1 All (7) weekend’s classes – 450 zł (112,5 euros)

Package 2 All (10) classes – 550 zł (140 euros) /only 14 euros -class!)

All classes will take place on Narbutta 14 in the „theater building” (entrance from the backyard not by the main school entrance!). ONLY THE SATURDAY TECHNIQUE FOR MEN WILL TAKE PLACE ON PUŁAWSKA 39 (RIVIERA DANCE SCHOOL).

Łorkszopy z Roxaną Suarez i Sebastianem Achavalem!!!

O jednej z naszych ulubionych par pisaliśmy rok temu, kiedy sprowadzaliśmy ją pierwszym razem. Teraz po roku mamy jeszcze większego hopla na punkcie tych zjawiskowych tancerzy, więc pozwolimy sobie odesłać was  do tamtego tekstu i nie pisać już nic więcej, aby nie popaść w nadmierną górnolotność.

Tymczasem ogłaszamy rozkład zajęć i pragniemy zwrócić waszą szczególną uwagę na zajęcia z podstaw. Nie tylko z „podstaw dla zaawansowanych” również z tych dla początkujących. W poniedziałek 28 czerwca  proponujemy zajęcia open level: postawa, objęcie, chodzenie. Sebastian i Roxaną słyną z niezwykle eleganckiego, zmysłowego i dynamicznego (przestrzennego)  tańca.  Pokażą nam, nad czym należy pracować, jeśli chcemy dążyć w tym kierunku. Zdradzą swoje sekrety. Wyjaśnią to, co da się wyjaśnić. I dadzą nam okazję do podpatrywania tego, czego wyjaśnić nie sposób. To będą fenomenalne lekcje zarówno dla tych, którzy zaczynają, jak i dla tych, którzy wiedzą już od dawna, o co w tej zabawie chodzi. Gorąco polecamy zarówno te zajęcia, jak i wszystkie pozostałe.

Sebastian Achaval Roxana Suarez

Środa 23 czerwca

19:30 Technika dla facetów
21:00 Technika dla kobiet

Piątek 25 czerwca
19:30 Oryginalne caminaty (open level)
21:00 Podstawy dla zaawansowanych (cz. 1)

Sobota 26 czerwca
12:00-13:30 Technika dla pań (Narbutta)/Technika dla panów (Puławska)
18:00-19:30 Podstawy dla zaawansowanych (cz.2)
19:30-21:00 Vals (open level)

Niedziela 27 czerwca
12:00-13:30 Sacady liniowe oraz w obrotach (średniozaawansowani-zaawansowani)
13:30-15:00 Efektowne sekwencje dla zaawansowanych

Poniedziałek 28 czerwca
19:15-20:45 Postawa–objęcie-chodzenie (początkujący, średniozaawansowani)
20:45-22:15 Milonga (open level)

Ceny
Pojedyncze zajęcia 75 zł (technika 70; zajęcia poniedziałkowe tylko 50 zł!!!)
Dwie techniki – 130 zł
Pakiet WEEKENDOWY (7 zajęć) – 450 zł (dodatkowa lekcja + 60 zł)
Pakiet CAŁOŚĆ (10 zajęć) 550 zł

Sebastian i Roxana – ruszają zapisy!

[Uwaga: zmieniła się koncepcja seminarium z obrotów. Obecnie proponujemy, co następuje:
Sobota 20 czerwca  11:30-13:30 (Ogrodowa 16)
Technika obrotów. Zmiany kierunku obrotu (między innymi z sacadami i barridami).  Cena 90 zł (2h)
Niedziela 21 czerwca (Ogrodowa)
12:00-13:30
Obroty z lapisami (również z  lapisami partnerek). Cena 65 zł (1,5h)
Wtorek 23 czerwca (Komedia)
21:00-22:30
Obroty z enrosques (również z enrosques partnerek). Cena 65 zł (1,5h)
Całość (5h) – 200 zł
W zawiązku z tym zmieniły się również ceny pakietów obejmujących to mini seminarium z obrotów (info niżej).
Zmieniły się również (nieznacznie) godziny zajęć poniedziałkowych i wtorkowych).  Bardzo prosimy o zapoznanie się z nowym harmonogramem i przepraszamy z zamieszanie.  ]

Z niemałym wzruszeniem zapraszamy na seminarium i warsztaty z Sebastianem Achavalem Roxaną Suarez.

Skąd to wzruszenie?

Przyznam, że jestem nałogowym jutjubowiczem. Oglądam w sieci dziesiątki, setki, tysiące pokazów. Większość z nich mi się podoba, niektóre mnie zachwycają, nieliczne powalają na kolana. Ale bardzo, ale to bardzo rzadko odczuwam prawdziwe wzruszenie. Sebastian i Roxana to jedna z tych nielicznych par, które potrafią mnie wzruszyć. Z rozmów z innymi nałogowcami (i z lektury zamieszczanych pod filmikami komentarzy) wynika, że nie jestem w tym odosobniony…

Być może taniec tej pary odpowiada moim – naszym – wyobrażeniom o tym, jak wygląda autentyczne, tradycyjne tango w wykonaniu mistrzowskim. Jest to tango eleganckie, charakterne, solidne, a jednocześnie wysmakowane i subtelne, szlachetne i piękne.

Zresztą zobaczcie sami.

Sebastian i Roxana są młodzi, ale na tangu zjedli już zęby. Roxana pochodzi z tangowej familii (jej babcia organizowała milongi „Salon Moreno” w dzielnicy Congreso). Zaczęła tańczyć w wieku dziewięciu lat. Wraz ze swoim kuzynem Gonzalem Cabrerą została wyróżniona zaproszeniem do udziału w projekcie ACETA [Akademia Stylów Tanga], w ramach którego najwybitniejsi spośród starych mistrzów przekazywali swoją wiedzę najzdolniejszym tancerzom młodego pokolenia… Zanim poznała Sebastiana, Roxana partnerowała między innymi Fabianowi Peralcie oraz Pedrowi Benavente (el Indio).

Sebastian zaczął tańczyć w 1995 roku, gdy miał lat piętnaście. Dwa lata później został partnerem swojej nauczycielki, Ximeny Gallicchio. W 2005 roku zdobył wraz z nią w Buenos Aires tytuł mistrza świata tango salon. W 2006 roku poznał Roxanę Suarez i niemal natychmiast rozpoczęli międzynarodową karierę, uczyli między innymi w Nowym Jorku, Madrycie, Barcelonie, Rzymie, Mediolanie, Zurychu i Seulu… Występują regularnie na największych milongach w Buenos Aires, takich jak Sunderland, La Ideal, Salón Canning, La Viruta, La Nacional, Gricel, Viejo Correo, Sin Rumbo, Bien Pulenta, La Baldosa czy Porteño y Bailarín.

Odłóżmy jednak wzruszenie na bok: tancerzy zaawansowanych i średniozaawansowanychzapraszamy na blok zajęć poświęconych obrotom (można też wykupić poszczególne zajęcia).

Zapraszamy również na warsztaty z walca (1,5h) i milongi (1,5h).

Cena: 70 zł pojedyncze zajęcia;130 zł za obie lekcje.

Tancerzy początkujących i średniozaawansowanych (a także innych, pragnących popracować nad podstawami) zapraszamy na zajęcia p.t. „Wprowadzenie do ‘tango salon’” (postawa, objęcie, caminata, muzykalność – 2x 1,5h).

Uwaga, cena specjalna („beginner friendly”): 60 zł  za jedne zajęcia / 100 zł za 2×1,5 h

Zapraszamy również na technikę dla pań i panów (osobno). Cena za 1,5 h – 65 zł.

Zniżki dla osób, które wykupią zajęcia z różnych bloków:

Całość (obroty, wstęp do ‘tango salon’, vals, milongi, technika): 460 zł (55 zł / 1,5h)

Obroty, vals, milonga, technika:  380zł (60zł / 1,5h)

Obroty, vals, milonga: 325 zł (60 zł / 1,5 h)

Wprowadzenie do tango salon, vals, milonga, technika 280 zł (56 zł / 1,5 h)

Wprowadzenie do tango salon, vals, milonga  225 zł  (56 zł /1,5 h)

Rozkład zajęć:

Czwartek 18 czerwca, Teatr Komedia, Próchnika 8A, wejście od kawiarni Antrakt.

godz. 19:30-21:00

„Wprowadzenie do ‘tango salon’”

Piątek 19 czerwca (Ogrodowa 16)

18:45 – 20:15

Wprowadzenie do ‘tango salon’

20:15 -21:45

Tango vals

Sobota 20 czerwca (Ogrodowa 16)

godz. 11:30-13:30 (2h)

Technika obrotów. Zmiany kierunku w obrotach (poprzez sacady, barridy itd.)

Niedziela 21 czerwca (Ogrodowa 16)

godz. 12:00-13:30

Obroty z lapisami (wykonywanymi zarówno przez partnerów jak i przez partnerki)

Poniedziałek 22 czerwca Teatr Komedia, Próchnika 8A, wejście od kawiarni Antrakt. 

godz. 19:00-20:30

Technika dla pań / panów

Wtorek 23 czerwca, Teatr Komedia, Próchnika 8A, wejście od kawiarni Antrakt.

godz. 19:30-21:00

Tango milonga

godz. 21:00-22:30

Obroty z enrosques (wykonywanymi zarówno przez partnerów jak i przez partnerki)

Zapisy i informacje: caminito/at/o2.pl, 691-52-45-57

Subiektywny RANKING

A gdzie ranking nauczycieli – pytacie. I słusznie. Obiecane było, pieniądze zainkasowane i przepite, trzeba się wywiązać.

Problem polega na tym, że rok temu taki ranking już opublikowaliśmy, powzdychaliśmy wyczerpująco i szczegółowo, dziś wypadałoby napisać wszystko na odwrót, żeby szanownej publiczności nie zanudzić, ale furda fidrygałki i figliki: prawda, całą prawda i tylko prawda, Wysoki Sądzie.

Zacznijmy od tych, u których uczyliśmy się najwięcej i którzy przypadli nam do gustu najbardziej. W tym roku z trudem okiełznaliśmy wrodzoną nam ciekawość poznawczą, naturalną dociekliwość, wreszcie chęć zaimponowania czytelnikom jakimiś nowymi nazwiskami, które winny nas pchać do jakichś małych i obskurnych sal na dalekich przedmieściach Buenos Aires. Ograniczaliśmy się – niczym inżynier Mamoń – do znanych i lubianych

Jose i Viky
Z tej pary jesteśmy po macierzyńsku dumni, bo to rzeczywiście nasze odkrycie. Chodziliśmy do nich dwa lata temu, kiedy jeszcze niewiele osób o nich słyszało, ba, zamieściliśmy pierwszy filmik z ich pokazem! Łza się w oku kręci! Pierwsze kroczki w You Tube. Zarówno ich jak i nasze, ale oni na tym nie poprzestali! Od tego czasu stali się do obrzydliwości popularni. Nic dziwnego. Ich zajęcia są idealne dla zwykłych śmiertelników. Idziesz pan na taką lekcję, wynosisz z niej nie tylko parę świetnych technicznych wskazówek, ale także nowy fajny kroczek. Rzecz jedyna w swoim rodzaju: trzy miesiące później nie tylko dalej go pamiętasz, ale w dodatku robisz! Na milongach! Często! A pół roku później przypominasz sobie jeszcze kilka modyfikacji, które pokazywał imć José i wzbogacasz swój repertuar. W każdym razie tak właśnie ma Mateusz. A gdy idzie do, dajmy na to, Pabla i Dany, to choćby pod koniec lekcji potrafił wyczynić z partnerką z grubsza to, co tam każą, to już nigdy później tego nie wyczyni (ba, podejrzewam, że nie udaje się to nawet innym nauczycielom zatrudnionym w DNI, w każdym razie na lekcji im nie wychodzi!). Zajęcia José i Viky mają jeszcze jedną zaletę. Oparte są na bardzo prostym, ale genialnym pomyśle. Najpierw pokazują jakiś skromniusi układzik, na tyle tradycyjny, że nawet rodzimi Iks i Zet nie mogliby się przyczepić. Dopiero później zaczynają to „uorganiczniać” i wydziwiać (tak iż nawet naszemu Igrekowi by się spodobało). Dzięki temu z lekcji skorzysta zarówno osoba średniozaawansowana, jak i zaawansowana. Zarówno fanatyczny obrońca tradycji, jak i awangardowy piewca tangowej nowoczesności. Pewnie dlatego w tym roku na lekcjach Josego i Vikiego w Canningu było czasem po 30 par. Więcej niż u Pabla i Dany! Wreszcie w odróżnieniu od większości argentyńskich nauczyli J&V przez całe zajęcia biegają po sali i poprawiają ludzi. Próbują z nimi. Dotykają ich! Ba, zaangażowali nawet kilku asystentów do pomocy bardziej początkującym.
Last but not least Jose i Viky to naszym zdaniem najsympatyczniejsi przedstawiciele argentyńskiej tangowej fauny.

W tym wypadku zresztą blogowa konkurencja podziela nasze zdanie:

Czarnotki (czyt. wpis z 18 kwietnia 2009)

Sebastian Arce i Mariana Montes
To właściwie jedyne nasze tegoroczne odkrycie. Słowo odkrycie brzmi oczywiście śmiesznie w kontekście tej pary – w końcu jednej z najsłynniejszych. Cóż, nigdy wcześniej nie byliśmy u nich na lekcji. W tym roku prowadzili „zajęcia otwarte” w Buenos po raz pierwszy od ośmiu lat. Było to „seminarium” – 2x2h dziennie przez tydzień. Właściwie powinniśmy te zajęcia zjechać. Arce z Montes uczyli elementów nad wyraz przestrzennych w małej, wielce zatłoczonej salce. Ćwiczyło się więc bardzo ciężko. A jednak były to jedne z lepszych zajęć w boskim Buenos. A i M, jedni z najlepszych lub po prostu najlepsi tancerze tanga, mają wszystko doskonale przemyślane i potrafią to znakomicie przekazać. Zazwyczaj argentyńskie pla-pla-pla na temat tego, czym jest, a czym nie jest tango wydaje nam się średnio interesujące. Tymczasem ogólnotangowe dygresje Arcego były bombowe. Z jego twierdzeniami (jak choćby takim, że w tangu nie chodzi o komfort) można się zgadzać lub nie, ale nie sposób ich zbyć wzruszeniem ramion. Nikt nie zbywał, całe Tango Brujo z Torellim i Sametband, pół DNI oraz przedstawiciele innych słynnych szkół tudzież indywidualni nauczyciele grzecznie słuchali, co im A i M prawili. A mówili rzeczywiście ciekawie o objęciu w tangu. Kierunkach, orbitach i innych kosmicznych sprawach (skądinąd zdaniem nieskłonnej do egzaltacji Kasi Arce to „najlepsze abrazo w Buenos” cokolwiek to znaczy).

Julcio Balmaceda i Corina de La Rosa
Tym razem to nie odkrycie, ale odkrycie ponowne i zaskakująco odświeżające. U Balmacedów już parę razy byliśmy, ale choć wydali nam się wówczas sympatyczni (charyzmatyczni?), nie doznaliśmy specjalnych olśnień. Tak więc rok temu mieliśmy zawsze coś lepszego do roboty niż pójście do nich na lekcje. Tym razem postanowiliśmy spróbować ponownie i był to strzał w dziesiątkę. To jedna z naprawdę nielicznych znanych nam par (druga to oczywiście Pablo i Noelia) łącząca dwie świetne rzeczy: tradycyjną estetykę i całkowicie nowoczesną technikę tańca. Tak, tak, Julciowi pod wieloma względami bliżej do młodzieniaszków w śmiesznych portkach niż do „starych milongueros”. No i Julcio choć bywa apodyktyczny, to raczej nie ściemnia. Mówi prosto i uczciwe: „można to też zrobić tak a tak, ale jak dla mnie to wygląda paskudnie”.
Z Coriną tworzą wybuchowy duet. Jedyny minus za cenę lekcji prywatnych: jakieś 80 czy 100 euro w Buenos Aires! Nie skorzystaliśmy.

Cecilia Garcia

Jej zajęcia w Tango Brujo (z rozmaitymi partnerami) to, naszym zdaniem, najoryginalniejsze i najciekawsze zajęcia w Buenos. Jak wyglądają takie ćwiczenia z „conceptos creativos” czy innej „tecnica corporal”? Przez pierwsze 45 minut wyrabiamy pod jej dyktando rozmaite dziwactwa, coś jakby pomieszanie zajęć ze świadomości ciała z kółkiem teatralnym, zakładem dla psychicznie chorych i ogólnym obwąchiwaniem i obmacywaniem innych dzieci na sali. Przez te pierwsze 45 minut ludziska są trochę speszone, chichoczą nerwowo, chowają się po kątach, zastanawiają się, co to ma wspólnego z tangiem, zerkają co chwilę na zegarek. W pewnym momencie blokady puszczają! Następuje 20 minut sodomii z gomorją, wszyscy tarzają się po ziemi, czują się wielkimi artystami i robią cuda nie widy. Na koniec następuje powrót do tanga. I nagle okazuje się, że można robić rzeczy, o których wcześniej nawet by się nie marzyło. Dzięki niej zahukany niemiecki księgowy czuje w sobie dumę patagońskiego gaucza czy moc innego Inczuczuny. Słowem, Cecylia to pani nie tylko od ciała, ale również od duszy. Walczy nie tyle z hamulcami cielesnymi uczniów, ile przede wszystkim z ich blokadami psychicznymi. I robi to bardzo skutecznie. Ad maiorem tango gloriam.

Sebastian Achaval i Roxana Suarez
Niestety, nie byliśmy u nich na lekcjach grupowych (zaczynali zajęcia dopiero od kwietnia), ale lekcje prywatne dają świetne. Po pierwsze, czuć, że naprawdę zależy im na tym, żeby delikwentom pomóc. Po drugie nie próbują cię na siłę zmieniać ani upodabniać do siebie, poprawiają sposób, w jaki już tańczysz. A to zupełnie inne rzeczy. Często po wydaniu iluś tam setek pesos biedny partner (podkreślam partner, z partnerkami jest inna para zelówek) tańczy tak samo źle jak przedtem, ale w stylu zbliżonym do właśnie wzbogaconego nauczyciela. Sensowne efekty pojawiłyby się może po paru miesiącach takiej pracy z mistrzem, gdy jednak chodzi o parę lekcji jest to podejście naszym zdaniem nienajlepsze.
Drugą ich zaletą jest to, że tańczą przepiękne tradycyjne tango salon (naszym zdaniem w tej konkurencji są trudni do pobicia, no może Pablo i Noelia dotrzymują im kroku). I choć można się uczyć wszystkiego, najdziwniejszych nawet hopsiupów, naprawdę warto raz na jakiś czas wrócić do korzeni. Kasia twierdzi, że z Sebastianem płynie się mięciutko jak z kaczuszką po la Placie, chociaż bogiem a prawdą to po la Placie pływają głównie butelki po coli. Na to porównanie się jednak stanowczo nie zgadza.

Pablo i Noelia
To żadne odkrycie. Polowaliśmy na nich rok temu, udało nam się ich sprowadzić do Polski, no i teraz też do nich wiernie łaziliśmy. Tańczą przepięknie, mają własną, szalenie interesującą technikę tango salon (określmy ją dość umownie jako przekładanie wszystkich ruchów linearnych na cyrkularne), brylują również w milonguero, no i potrafią świetnie uczyć. Byliby nauczycielami idealnymi, gdyby nie jeden drobny minusik i jeden ogromniasty minuchol. Minusik to fakt, że na lekcjach grupowych podchodzą do najbardziej nawet zagubionego delikwenta dopiero wtedy, gdy ów ich o to poprosi. Skądinąd w Argentynie to dość typowe podejście (czy raczej podejścia brak). Nam to specjalnie nie przeszkadza, gdyż mamy doktorat z namolności. Łapiemy gwiazdy za rękaw (szyję, łydkę i inne części ciała, tylko proszę wyobraźnię szanownych czytelników, aby się zanadto nie egzaltowała) i nie puszczamy nim nam wszystkiego nie wyłuszczą. Minuchol jest za lekcje prywatne. Uwaga, lekcje są świetne, najlepsze jakie mieliśmy. Ale umówienie się z takim Pablem zakrawa na cud. A to nie może, a to w ostatniej chwili przełoży, a to po prostu zapomniał i się nie zjawił, a to Maradona rzucił mu się na głowę i chłopiec poszedł w futbolowy cug. Słowem uczą rewelacyjnie, ale działają człowiekowi na nerwy!

***

Otrzymujemy dziesiątki tysięcy listów z wybitym grubymi wołami pytaniem: u kogo się uczyć?
Nie chcemy tworzyć recepty dla każdego, bo znaczyłoby to strzelić panu bogu w okno. Dla nas jednak idealny zestaw wygląda tak: lekcja prywatna u Pabla i Noelii (nieodwołana!), grupówka z Josem i Viky, technika u Cecylii. Po trzecim wybryku P&N przerzucamy się bez wielkiego żalu do Sebastiana i Roxany. A do tego od czasu do czasu fundujemy sobie „seminaria” z Balmacedami i Arcem/Montes. Ach, marzenia…

Nie myślcie jednak, że nawiedzaliśmy wyłącznie wspomnianych mistrzów. O Chichu oraz Pablu i Danie wspomnieliśmy wcześniej. Zaszczyciliśmy naszą obecnością zajęcia Federica Naveiry i Inez Muzoppapy. Dwa kontrasty: ona rezolutna i żywiołowa. On ze wzrokiem do środka (jak u Holoubka), kontaktujący się ze światem przez szybkę. Ona w typie grzecznej bibliotekarki z ośrodka kultury, on mały miś. Tańczą wyśmienicie, Inez niesamowicie uczynna, zangażowana, z sensownymi uwagami, on lewituje gdzieś w chmurach. Ale może miał gorszy dzień. Tańczą tak klawo, że damy jeszcze kiedyś chłopakowi szansę.

Taką powtórną szansę polski naród dał Fabianowi Peralcie, który skwapliwie z niej skorzystał. Pokazywał rzeczy bardzo fajne, z rosnącym stopniem trudności (pod koniec lekcji mocno jednak odjeżdżał!). Kasia kiedyś kręciła nosem na jego partnerkę, tym razem potulnie pod jej kierunkiem machała nóżką i układała stópkę.
Swoje pięć minut mieli także Pablo Inza i Gaston Torelli w nowych składach (panowie zamienili się partnerkami a może odwrotnie), tym razem podobali nam się znacznie bardziej niż w zeszłym roku, strach pomyśleć, co będzie, gdy jeszcze raz wyjedziemy do Buenos. Mateusz będzie machał głową na wszystkie strony jak Inza, a Kasi wyrosną nogi jak Moirze. I tym optymistycznym akcentem…


Archiwum